Zdrowie w Pińczowie
Jak działał podległy gminie zakład przez ostatnie lata
Pisząc wczoraj o sytuacji w prowadzonym przez gminę Pińczów Samorządowym Zakładzie Opieki Zdrowotnej z konieczności pominęliśmy wątki nie związane z tematem naszej publikacji „Takie drobne powiązania…”. Dziś przedstawiamy kilka informacji na temat funkcjonowania zakładu w okresie kilku ostatnich lat.
Prywatne laboratorium?
Jeszcze kiedy Samorządowym Zakładem Opieki Zdrowotnej kierował nieżyjący już doktor Stanisław Myciński, pojawiła się propozycja ściągnięcia do Pińczowa prywatnego laboratorium. W tym czasie gminna służba zdrowia korzystała z laboratorium szpitalnego, które podlega starostwu. Pomysł ten popierała radna Bożena Szatkowska Mostek, równocześnie członek rady społecznej gminnego Samorządowego Zakładu Opieki Zdrowotnej.
Według przedstawianych wówczas wyjaśnień, gminna służba zdrowia miała zaoszczędzić pieniądze po rezygnacji z usług laboratorium szpitalnego. W przyszłym laboratorium zatrudnienie znaleźć miała Marianna Mycińska, żona dyrektora Mycińskiego, obecna dyrektorka SZOZ.
„Nie” wiceburmistrza
Takiemu rozwiązaniu sprzeciwił się wiceburmistrz Pińczowa Jerzy Lechowski, któremu bezpośrednio podlega gminna służba zdrowia. Podniósł on, że ściągnięcie do tak niewielkiego miasta, jak Pińczów, konkurencji, zagrozi funkcjonowaniu laboratorium przy szpitalu.
– Sprawdziliśmy dane i wyszło nam, że oszczędności z otwarcia nowego laboratorium będą symboliczne. Przy czym mieliśmy świadomość, że jeśli od szpitala odejdzie gmina Pińczów, która stanowi połowę powiatu Pińczów, część laborantek, zatrudnionych w szpitalu, straci pracę – wyjaśnia teraz Lechowski.
Zmiany
Pod koniec 2004 roku niespodziewanie zmarł doktor Myciński. Gminna opieka zdrowia pozostała bez szefa. Stan taki trwał pół roku. Teoretycznie obowiązki doktora Mycińskiego przejęła główna księgowa zakładu, lecz niewiele mogła zrobić na przykład z pogarszającą się z dnia na dzień dyscypliną pracy personelu medycznego.
Pierwszy konkurs na stanowisko dyrektora SZOZ został unieważniony. Powód? Komisja konkursowa dopatrzyła się, że zwycięzca powinien zostać wybrany bezwzględną większością głosów. W sytuacji gdy komisja konkursowa liczyła dziesięciu członków, tych głosów powinno być sześć. Tymczasem lekarz, który podczas pierwszego przesłuchania wypadł najlepiej, dostał ich najwięcej, ale tylko pięć. Tak więc wynik głosowania uznany został za nieważny i gmina ogłosiła drugi konkurs.
W drugim podejściu do wyboru kierownika SZOZ brało udział już tylko dziewięciu członków komisji. Po kilku głosowaniach, nowym kierownikiem służby zdrowia została Marianna Mycińska. Dla wyjaśnienia: dyrektor Mycińska nie jest lekarzem, lecz specjalistą od badań laboratoryjnych, z tytułem doktorskim.
Porządki
Obejmując stanowisko Mycińska zapewniła Radę Miejską Pińczowa, że będzie kontynuować politykę męża. Jej pierwszym, niełatwym zadaniem było zdyscyplinowanie lekarzy w pracy. Sztandarowym przykładem był tutaj ośrodek zdrowia w Kozubowie, gdzie zatrudniony tam lekarz pojawiał się w poradni, jedynie wtedy, kiedy miał czas. Nie stosując się zupełnie do wyznaczonych godzin przyjęć pacjentów.
– Po przeprowadzonym rozpoznaniu, lekarz przyznał, że z powodu innych zajęć, brakuje mu czasu na pracę w Kozubowie. Sam zaproponował, by zmieniono mu angaż do połowy etatu. Z tego, co wiem, pani Mycińskiej udało się w znaczącym stopniu zdyscyplinować załogę – wyjaśnia wiceburmistrz Lechowski.
Plany
Pińczów jest jedną z niewielu gmin, które jeszcze nie sprywatyzowały u siebie poradni stomatologicznych. W praktyce wygląda to tak, że pacjenci, owszem, nie płacą za nic, ale też ich zęby leczone są najtańszymi, uznanymi przez Narodowy Fundusz Zdrowia metodami. Tymczasem sprywatyzowane gabinety dają pacjentom możliwość wyboru. Obrazowo mówiąc, pacjent może skorzystać z tej części kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia, która mu odpowiada. Przykładowo: nie płaci za przysłowiowe „borowanie zęba”. Dopłaca natomiast za lepszą plombę. Jeśli nie chce tej „państwowej”.
I właśnie w tym prawdopodobnie kierunku zmierza plan prywatyzacji stomatologii, przedstawionej władzom gminy przez świeżo zatrudnionego w poradni syna dyrektor Mycińskiej. Póki co nie udało nam się uzyskać odpowiedzi, dlaczego SZOZ sam nie może zmienić zasad funkcjonowania stomatologii, by ta, działając w ramach struktur publicznej służby zdrowia, zaczęła zarabiać na siebie. Z wyjaśnień dyrektor Mycińskiej wynika, że jej gabinety wyposażone są w tak stary sprzęt, że nie ma pewności, iż Narodowy Fundusz Zdrowia przedłuży placówce kontrakt na następny rok. Dla przypomnienia: propozycja, jaką władzom Pińczowa przedstawił nowy lekarz mówi, że w zamian za cesję praw do kontraktu, on doposaży gabinety dentystyczne.
* * *
Po odejściu doktora Marka Czerwa dyrektor Mycińska zatrudniła na pół etatu inną stomatolog, która w tych dniach przeszła na emeryturę. Powód? W pińczowskich poradniach dentystycznych nie ma kto „wyrabiać punktów”, czyli brakuje lekarzy dentystów. Do tematu służby zdrowia wrócimy.
| |
![]() |




