Serwis Internetowy Miasta Pińczów

Zarząd Powiatu Pińczowskiego bez wotum zaufania. Zmiany także w prezydium rady.

0 komentarzy

Żeby wszystko grało jak w zegarku

16 września 2004 | , | Wyświetleń: 871

Rozmowa z Grzegorzem JANKOWSKIM, nowo mianowanym komendantem pińczowskiej Straży Pożarnej

* Z jakim uczuciem przyjął pan wiadomość o nominacji na stanowisko komendanta w Pińczowie?
– Pracując w Straży Pożarnej pełnię służbę. Polecenia należy wykonywać. Dla mnie to nowe wyzwanie, ponieważ Pińczów nie ma strażnicy. Strażacy pracują tutaj w naprawdę trudnych warunkach.
* Dla pana to awans zawodowy?
– Traktuję to na jednej płaszczyźnie. Czy w Busku, czy w Pińczowie, trzeba pracować, wykonywać określone zadania. Na pewno jest to zmiana. Muszę poznać nowych ludzi, strukturę powiatu, stan ochotniczych jednostek strażackich.
* A nie żal było Buska?
– (…) Na pewno żal. Jestem rodowitym buszczaninem, przepracowałem tu kilkanaście lat, przywiązałem się do tego miejsca, do ludzi. W Pińczowie znajomości, przyjaźnie muszę dopiero budować. Ale Pińczów jest przepiękny, można naprawdę wiele zobaczyć. Podjąłem się nowego wyzwania i o ile mi tylko zdrowie dopisze postaram się wykonać zadania, jakie przede mną postawiono. Chciałbym, aby nowa strażnica była drugą pamiątką, jaką zostawię po sobie na Ponidziu. Tak, żeby moje wnuki kiedyś mówiły, że „dziadek wybudował dwie strażnice”.
* Jak pana przyjęto w Pińczowie?
– Atmosfera w pińczowskiej Komendzie Powiatowej jest bardzo miła, przyjęto mnie ciepło i serdecznie. Odbyłem spotkania z poszczególnymi zmianami, powiedziałem czego oczekuję od moich podwładnych, a czego oni mogą ode mnie oczekiwać. Chciałbym, żeby nie było niedomówień i żeby wszystko grało jak w szwajcarskim zegarku.
* Czy po dwóch tygodniach zdążył się pan już przyzwyczaić do nowego fotela?
– Fotel jest tak samo miękki jak w Busku (śmiech). Owszem, gabinet jest trochę inny, mniejszy, ale warunki do pracy są znośne. Mam nadzieję, że w nowo wybudowanej strażnicy będę miał gabinet podobny do tego w Busku, a może… nawet ciut lepszy. A to dlatego, że na drugiej budowie człowiek już się uczy.
* Nie męczą codzienne dojazdy?
– Na pewno to jakieś utrudnienie. Ale odległość z Buska do Pińczowa nie jest znowu taka duża, można ją szybko pokonać. Staram się być zawsze punktualnie, mój tryb życia się nie zmienił. I tu, i tu trzeba wcześnie wstawać…
* Pana głównym zadaniem, jak wiemy, jest budowa nowej strażnicy w Pińczowie. Na jakim etapie znajduje się dziś ta inwestycja?
– W końcowym stadium są prace nad projektem. Z chwilą uzyskania pozwolenia na budowę przystąpimy od razu do procedury przetargowej. Jeżeli nie będzie odwołań, mam nadzieję, że w trybie ustawowym wyłonimy wykonawcę i z marszu rozpoczniemy budowę. Musimy wykorzystać pieniądze, które są w tym roku przeznaczone na tę inwestycję. Trzeba się spieszyć. Myślę, że warunki atmosferyczne nie będą stanowić przeszkody, bo technologie budowlane poszły tak daleko do przodu, że można murować także przy ujemnych temperaturach. Teren jest dziewiczy, trochę zalesiony, sąsiedzi – firmy „Gomar”, „Eurocash” – życzliwi. Wierzę, że to sąsiedztwo, lokalizacja budynku wpłynie pozytywnie na wizerunek tej części Pińczowa.
* A kiedy pińczowianie będą mogli wejść do budynku nowej strażnicy?
– Przy dobrej współpracy z władzami powiatu, ze starostą Andrzejem Kozerą, postaramy się zrealizować tę inwestycję w jak najkrótszym czasie. Wiele zależy od przepływu pieniędzy, przypuszczam jednak, że strażnica będzie gotowa za dwa lata.
* Czy będzie jeszcze bardziej okazała niż ta, którą pan wybudował w Busku?
– Pińczowska strażnica będzie co prawda mniejsza, jeśli chodzi o gabaryty, ale standardem i wizerunkiem z pewnością nie będzie ustępować obiektowi w Busku Zdroju.
* Podobno przywiózł pan z sobą też inny „prezent” – nowy samochód?
– W tym roku Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej w Pińczowie otrzyma średni samochód ratowniczo-gaśniczy. To już postanowione, wszystko jest „zapięte na ostatni guzik”.
* Na pińczowskiej witrynie internetowej można przeczytać wiele pochlebnych opinii na temat pańskiej nominacji. Jak pan to przyjął?
– To bardzo miłe dowody sympatii. Za pośrednictwem „Echa Dnia” chciałbym podziękować i pozdrowić wszystkich pińczowian. Mam nadzieję, że ich nie zawiodę, a zamierzenia, które chcę przelać na czyny, zostaną spełnione.
* Dziękuję za rozmowę.





Młodszy brygadier Grzegorz JANKOWSKI ma 46 lat, mieszka w Busku Zdroju. Jest żonaty – żona Renata, córki Marta (18 lat) i Paulina (16 lat). Czas wolny spędza na działce lub w ogrodzie, lubi spacery. W kinie najchętniej ogląda dramaty i filmy wojenne, słucha muzyki „łatwo wpadającej w ucho”. Ulubiony program telewizyjny: „Plus – minus”, „Wiadomości”. Czyta „Echo Dnia” i „Tygodnik Ponidzia”, jeździ „renaultem megane” (2001). Służbę w Straży Pożarnej rozpoczął w sierpniu 1980 roku – najpierw w Busku, zaś od 1988 roku był komendantem rejonowym Straży Pożarnej w Chmielniku. W 1992 roku objął dowództwo buskiej Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej, a w 1999 roku został mianowany na komendanta powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Busku Zdroju. Od 1 września 2004 roku pełni funkcję komendanta powiatowego PSP w Pińczowie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Masz pytania? Napisz do nas:
redakcja@pinczow.com