Nie będzie krematorium w Pińczowie
Pińczowscy radni miejscy wyrazili negatywne stanowisko wobec planów budowy krematorium, w pobliżu cmentarza przy ulicy Grodziskowej.
Taką decyzję podjęli w obecności licznej grupy mieszkańców miasta uczestniczących w obradach. Mieszkańcy obawiają się zagrożenia dla zdrowia w wyniku wydostawania się ze spalarni zwłok niebezpiecznych substancji.
Jan Bębenek- radny powiatu pińczowskiego, a jednocześnie przewodniczący komitetu mieszkańców przeciwko budowie, dodaje że krematorium może mieć też negatywny wpływ na psychikę ludzi.
Przewodniczący komitetu dodał, że w pobliżu planowanej inwestycji funkcjonuje rodzinna firma masarska. Jego zdaniem mogłaby wiele stracić na takim sąsiedztwie. Wyjaśnił też, że mieszkańcy nie protestują przeciwko samemu krematorium, ale jego lokalizacji. Proponują, aby inwestycja została zrealizowana poza granicami miasta.
Inwestor- Aleksandra Ostrowiecka tłumaczyła, że krematorium ma być jedynie uzupełnieniem całej inwestycji. W planach jest budowa domu pogrzebowego, kaplicy, chłodni, parkingu i zaplecza sanitarnego, którego do tej pory w pobliżu cmentarza brakowało. Wyjaśniła, że spalarnia zwłok ma być bardzo ekologiczna.
Dyskusja poprzedzająca głosowanie trwała ponad 2 godziny i była bardzo burzliwa. Radni wzajemnie oskarżali się, zarzucali przewodniczącemu rady utajanie niektórych faktów przed radnymi, przerywali swoje wypowiedzi.
Zarówno radni, jak i zgromadzeni mieszkańcy zarzucali burmistrzowi miasta Włodzimierzowi Badurakowi brak konsultacji w tej sprawie. Twierdzili, że władze miasta nie informowały ich o planach związanych z inwestycją.
Burmistrz, po sesji mówił, że podczas wydawania decyzji nic nie wskazywało na to, że krematorium może szkodzić okolicznym mieszkańcom. Negatywna opinia radnych nie oznacza definitywnego zakończenia sprawy. Z problemem będą musiały uporać się władze Pińczowa.
Sprawą budowy spalarni zwłok dwa lata temu zajmowali się też radni w Chmielniku. Wtedy, jedna z kieleckich firm pogrzebowych chciała tam wybudować krematorium. Zgody na inwestycję nie wyrazili jednak radni po tym, jak mieszkańcy Chmielnika zaczęli zbierać podpisy przeciwko budowie.









