Jedno powstanie dwaj zakonnicy
Minęła właśnie 156 rocznica wybuchu Powstania Styczniowego 1863 roku. Jego przebieg na Ponidziu Pińczowskim jest powszechnie znany, kilka bitew i potyczek, w tym ta najkrwawsza i jedna z największych stoczona 18 marca 1863 roku pod Grochowiskami na ternie dzisiejszej Gminy Pińczów. Jedną z postaci, które przy opisie jej się wymieniane, jest kapłan z Zakonu Braci Mniejszych Reformatów, rodowity pińczowianin ojciec Antoni Franciszek Majewski. Jego śmierć w trakcie sprawowania sakramentu spowiedzi, rozgrzeszenia i pokuty nad rannym powstańcem jest co jakiś czas celebrowana podczas rekonstrukcji tej bitwy .Do dotychczasowych informacji o Ojcu Majewskim można dopisać garść nowych , które tę postać nam przybliżą. Urodził się 12 października 1833 roku w Pińczowie jako syn Pawła sukiennika i Antoniny z Sokołowskich. 16 maja 1850 roku rozpoczął nowicjat w Stopnicy.
W latach 1851-1853 przeniesiono Go do klasztoru w Pilicy koło Zawiercia, gdzie uzupełniał naukę z zakresu szkoły średniej. W tym domu zakonnym 18 maja 1853 roku złożył profesję uroczystą. Następnie w Kazimierzu Dolnym w latach 1853-1857 odbył studia filozoficzne i być może teologiczne, które sfinalizował w Sandomierzu w latach 1857-1859. W latach 1859-1861 był kaznodzieją świątecznym w klasztorze w Kazimierzu. W latach 1861-1862 był lektorem gramatyki w Pińczowie, a następnie powierzono mu wykłady z filozofii w Sandomierzu. W szeregi powstańcze poszedł z klasztoru w Stopnicy najprawdopodobniej 17 lutego 1863roku. Okres po powstaniu styczniowym był czasem represji i prześladowań jej uczestników, sympatyków. Dotknął całe polskie społeczeństwo. Represje nie ominęły również tej części kleru, która aktywnie wsparła powstanie, stając często w szeregi powstańczych oddziałów. Tak było i z zakonem franciszkanów. Wielu ojców i braci za zgodą swych władz jako kapelani walczyli w powstańczych oddziałach. Władze Carskie podjęły decyzję o ich likwidacji. Klasztor pińczowskich reformatów stał się miejscem :zsyłki” zakonników z innych klasztorów. Nie wolno było przyjmować w nim nowych powołań.
Zakonnicy w Pińczowie w zamyśle władz carskich mieli umierać jeden po drugim, nie pozostawiając następców. I tak też się działo. Ostatni z nich Ojciec Innocenty Boniszewski, również pińczowianin, zmarł w 1910 roku. Urodził się w roku 1832, wstąpił do Zakonu Braci Mniejszych Reformatów w roku 1848, wyświęcony w roku 1855. W 1870 roku został przeniesiony do Klasztoru w Pińczowie.20 lipca 1886 roku został przełożonym tegoż klasztoru i był nim do 1899 roku do kasaty przez władze carskie zakonu w Pińczowie. Po kasacie klasztoru pozostał w nim jako rektor kościoła poklasztornego do dnia swej śmierci -26 lipca 1910 roku. Klasztor został pusty. Opiekował się nim proboszcz od świętego Jana. Ojciec Innocenty Boniszewski kiedy został sam i zdając sobie sprawę, że jego dni są już policzone, zaczął pisać historię Pińczowa. Opisywał w niej nie tylko klasztor, ale i Pińczów , jego mieszkańców i ich życie. Można porównać Go do „Pińczowskiego Robinsona”, a Klasztor do wyspy, na której przebywał. Kronika ta do 1971 roku znajdowała się w kancelarii Kościoła Parafialnego w Pińczowie i była przez pińczowskich proboszczów niekiedy wypożyczana do czytania mieszkańcom. Podczas ostatniej „pożyczki” zmienił się ksiądz proboszcz na parafii, a osoba która ją pożyczyła, nie oddała jej. Rok temu natrafiłem znów na jej ślad-szukam ją i śledzę jej losy od ponad 28 lat.
Aby zobaczyć unikalne zdjęcia obu zakonników i inne ciekawe informacje o tym powstaniu
w tym o powstańczej marynarce wojennej, powstańczym pierwszym w Europie pociągu pancernym i władzach cywilnych powstania na naszym terenie, zapraszam na mój blog- „Pińczowskie Dróżki” (https://www.pinczowskie-drozki.pl/).









5 odpowiedzi do “Jedno powstanie dwaj zakonnicy”
Kapitalne.
Łaganowski..też stare pinczowskie nazwisko..
,a może by tak coś o fontannie pińczowskiej?
Ja też stale pamiętam o *Opisie Pińczowa*, rękopisie sporządzonym przez Innocentego Boniszewskiego (zm.1910), reformata z klasztoru mirowskiego, przechowywany na plebanii kościoła parafialnego. Około 1970 r. pytałem ówczesnego proboszcza , czy mógłbym zobaczyć ten rkps, ale był w czytaniu. Po jakimś czasie zapytałem o to p.Koniusza, mojego sąsiada z ul. Grodziskowej (emeryt ,hobbysta – pszczelarz), który chętnie opowiadał mi o różnych sprawach minionych. Po paru tygodniach powiedział mi, że ten rękopis czytał parafianin z ul. Podemłynie,starszy gospodarz nazywany * Lalcorz*. I że ten rękopis miał jeszcze inny parafianin, tym razem z ul.Nowego Światu. Znowu zleciało trochę lat, odbyłem na plebanii pogawędkę z ks. Zdradziszem. Powiedziałem mu że manuskrypt jest cenny dla poznania historii Pińczowa, a każdy tutejszy proboszcz powinien odzyskać zgubę, bo przecież rękopis ten jest częścią majątku parafialnego, który nie może być uszczuplany. Ks. Zdradzisz podzielił ową opinię na ten temat.
Z *Opisu* korzystali wybitni historycy sztuki polskiej, m.in. Jerzy Z.Łoziński, redaktor monumentalnego *Katalogu Zabytków Sztuki*, oraz Andrzej Fischinger, autor monografii Santiego Gucciego.
dziwne w ogóle że tak stary i cenny manuskrypt puszczano w obieg, można przecież było zrobić ówcześnie fotokopię i ją dopiero wypożyczyć….